40 lat minęło...

Zaproszenia i relacje z wyjazdów górskich, wysokogórskich i etnograficznych. Platforma kontaktowa dla ofert adrenalinka.pl

40 lat minęło...

Postprzez Elwood » 23 listopada 2016, o 22:01

Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Elwood
 
Posty: 47
Dołączył(a): 18 października 2016, o 09:38

Re: 40 lat minęło...

Postprzez Elwood » 31 grudnia 2016, o 21:05

Pamir okiem kamery z 1927 roku. Pełnometrażowy film wytargany przeze mnie z czeluści ruskiego internetu z małym komentarzem:
http://renowacjaposadzek.pl/blog/dach-s ... irze-1928/
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Elwood
 
Posty: 47
Dołączył(a): 18 października 2016, o 09:38

Re: 40 lat minęło...

Postprzez Elwood » 20 stycznia 2018, o 12:22

Ruskaja rabota:)
Pierwsze 10 minut.
https://www.youtube.com/watch?v=cK5UROFnaTc
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Elwood
 
Posty: 47
Dołączył(a): 18 października 2016, o 09:38

Re: 40 lat minęło...

Postprzez Elwood » 30 lipca 2018, o 10:49

No więc, lecimy Szlakiem Bronisława Grąbczewskiego.
14 00km na kołach, blisko 200km z buta z finałowym wejście na 6-stkę, z której rozpościera się wspaniała panorama Hindukuszu. Takie moje małe marzenie.

P.S.
"Russkaja rabota" dokładnie przed nami, bo robimy sąsiednią dolinę.
Tymczasem 20kg z kręgosłupa zrzuciłem.
Startujemy 14.08. Lublinem i Fiatem 126P. Zbiórka na campie u Tolka w Płaskiej.

Obrazek
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Elwood
 
Posty: 47
Dołączył(a): 18 października 2016, o 09:38

Re: 40 lat minęło...

Postprzez franc » 30 lipca 2018, o 14:20

Powodzenia i szerokości w pamirskach ostępach :)
Lublin i maluch - piękna sprawa :!: :!: :!:
Avatar użytkownika
franc
Site Admin
 
Posty: 3543
Dołączył(a): 22 stycznia 2007, o 11:52
Lokalizacja: Warszawa

Re: 40 lat minęło...

Postprzez Elwood » 17 września 2018, o 16:02

Cha... I temat opycony:)
Golf (zastąpił Malucha) już wrócił do kraju a Lublin spokojnie pyci przez Rosję:
https://eur-share.inreach.garmin.com/Sz ... skiego2018

Wyrypa jedna z lepszych, w jakiej miałem przyjemność brać udział. Towarzyszyłem chłopakom na dojeździe i pamirskim odcinku. Przeszliśmy wspólnie łańcuch Piotra I przez przełęcz Gardani Kaftar do doliny Obichingoł (kozacki podjazd Lublinem i Golfem na płaskowyż Tupczek i letnie pastwiska). W finale wspięliśmy się na widokową 5-tkę z cudną panoramą Gór Zaałajskich i Centralny Pamir.

W dolinie Szachdary Engels odsłonił północną ścianę na deser.
Towarzysko - wyjazd bomba.

Coś tam się wkleja powoli tutaj:
https://www.facebook.com/Szlakiem-Gr%C4 ... page_panel

pozdro!
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Elwood
 
Posty: 47
Dołączył(a): 18 października 2016, o 09:38

Re: 40 lat minęło...

Postprzez Elwood » 17 września 2018, o 20:42

Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Elwood
 
Posty: 47
Dołączył(a): 18 października 2016, o 09:38

Re: 40 lat minęło...

Postprzez Elwood » 17 września 2018, o 20:57

Zawsze te kilkadziesiąt metrów więcej od Kazbegi np.:)

Obrazek
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Elwood
 
Posty: 47
Dołączył(a): 18 października 2016, o 09:38

Re: 40 lat minęło...

Postprzez Elwood » 18 września 2018, o 08:26

Sporo z buta przeszliśmy, konfrontując kadry sprzed z 129lat ze stanem obecnym:
Obrazek
Jezioro Jaszyl Kul - płaskowyż Tupczek u podnóża łańcuchu Gór Piotra I.

Obrazek

Obrazek
Przełęcz Gardani Kaftar.

Obrazek
Nią zeszliśmy do Lyangar w dolinie Obichingoł. Na zdjęciu Bartek Grąbczewski - stryjeczny prawnuk Bronisława Grąbczewskiego. Szlak przeszedł również drugi prawnuk B. Grąbczewskiego -Aleksander Grąbczewski.

A nocą nad Dżalalabad tymczasem...

Obrazek
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Elwood
 
Posty: 47
Dołączył(a): 18 października 2016, o 09:38

Re: 40 lat minęło...

Postprzez franc » 18 września 2018, o 09:20

No i krasiwa :mrgreen:
Fajnie żeś się przygotował fizycznie i mentalnie do tej wyrypy. Zazdroszczę motywacji i podziwiam Lublina :D
Avatar użytkownika
franc
Site Admin
 
Posty: 3543
Dołączył(a): 22 stycznia 2007, o 11:52
Lokalizacja: Warszawa

Re: 40 lat minęło...

Postprzez Elwood » 18 września 2018, o 11:02

5 m-cy bez alkoholu:) Wylewanie potów od stycznia do końca maja.
Budowanie formy szło jednak opornie. Ostatnie dwa m-ce, to już tylko robota ale baza powstała. Nie dokończyłem cyklu przygotowań - ostatnie dwa m-ce miały być przeplecione marszami kondycyjnymi pod obciążeniem (15-20km) ale nie stykło na dalszy trening czasu.
Dzisiaj wiem, że wspinaczka na Majakowskiego byłaby drogą przez mękę - chociaż 5-tka poszła sprawnie. 7h wejście i zejście (z poziomu 4100m - różnica wzniesień 1000m).

Szlak,który zrobiliśmy wydawał się łatwy ale dał się mocno we znaki tym, którzy trochę zaniedbali przygotowania - dobra szkoła! Ale przyznaję, że wykazali hart ducha godny Bronka Grąbczewskiego.

W góry wjechaliśmy z opóźnieniem 4 dób, stąd nie weszliśmy w szlak nr 2 -o wiele bardziej wymagający. Nie ma jednak tego złego:) Ekipa się mocno zintegrowała i już chłopaki planują dokończenia dzieła,czego im wszystkim szczerze życzę i na pewno będę dopingował do działania.
Ja definitywnie przechodzę na emeryturę i zostawiam sobie Bałkany do eksploracji z żoną. Golf spisał się znakomicie, pomimo dziwnych kłopotów z hamulcami na początku wyrypy. Grzały się tarcze, od nich piasty i dalej posypały w konsekwencji łożyska.

Ale co tam... Pyknęliśmy z Lublinem takie kawałki, że wielu misiów od 4x4 spaliłoby się ze wstydu, z niejakim Takayuki z 3po3 na czele:)
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Elwood
 
Posty: 47
Dołączył(a): 18 października 2016, o 09:38

Re: 40 lat minęło...

Postprzez franc » 18 września 2018, o 11:35

Z tą emeryturą to jeszcze nie przesadzaj :) Góry Bam-u proponuję lub Bagruzin. Wysokości mniejsze ale piękne one niczym Tatry. Ja mam nadzieję, że w przyszłym roku troszkę się po nich poszlajam :)
Avatar użytkownika
franc
Site Admin
 
Posty: 3543
Dołączył(a): 22 stycznia 2007, o 11:52
Lokalizacja: Warszawa

Re: 40 lat minęło...

Postprzez Elwood » 18 września 2018, o 12:46

Co racja, to racja. Pięknie tam ale te odległości...
Z ciekawostek.
Zasadniczo Golfem pojechałem dlatego, żeby tylko towarzyszyć ekipie do jakiegoś etapu, po którym był bym wstanie wrócić do Polski z początkiem września. Po prostu tak się ułożyły niefortunnie zawodowe obowiązki. Jednym słowem urlop krótki i tylko liznięcie tematu. Pogodziłem się z losem ale ten spłatał mi potężnego figla.
Nie było mowy o jeździe Lublinem. Kluczem do powrotu w terminie było szybkie wejście w szlak nr 1 (pomimo nabycia paskudnej kontuzji na kilka dni przed wyjazdem - kiedy to przy remoncie mieszkania własnego stanęło mi się na deskę z gwoździami tak niefortunnie, że uszkodziłem sobie dwie stopy) z wycofem przez Uzbekistan. Wszystko możliwe w 8 dni. 3 na szlak i 5 na wycof.

Temat na początku zagrał ale później się zesrało. W dolinie Obichingoł sprawdziłem wizę uzbecką i k... była jednokrotna! Fatalny błąd! Nie szło załatwić od ręki e-vizy, bo nie mieliśmy dostępu do netu przez trzy dni!
Zdecydowałem więc wracać z chłopakami jak najszybciej przez Pamir ale tempo Lublina było wolne a mi się ciągle przegrzewała lewa piasta, co groziło wysypaniem łożyska a tego już na podmianę nie miałem. Blokował się po prostu wewnętrzny klocek hamulcowy na tarczy i nie doszliśmy ostatecznie dlaczego. W górach praktycznie nie hamowałem, by nie blokować tarczy tym klockiem...

Chciałem pożegnać ekipę w Rotszkali ale zablokował mnie wyjazd na M41 przy mostku. Za wysoki próg i w ogóle mała stabilność rzeczonego... Chłopaki dojechali. Rankiem, przy niskim poziomie wody pokonaliśmy bród... Potem zabrakło mi paliwa a w Murgab nie było diezla... Resztkami paliwa ratował mnie Lublin,gdzie też już było sucho.
Tak uciekał mi dzień za dniem... A ja tkwiłem w górach, miast wracać do kraju. Stres jak cholera...

Tak to Panie Marcinie od kuchni wyglądało:)
Z tego powodu dzisiaj nie mam wesoło, bo Kasia sądzi, że wszystko uknułem... Taki lajf... Stąd emerytura. Wyjścia nima.
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Elwood
 
Posty: 47
Dołączył(a): 18 października 2016, o 09:38

Re: 40 lat minęło...

Postprzez Elwood » 26 września 2018, o 08:00

Wjechaliśmy w Pamir stosunkowo późno. Nie mieliśmy specjalnie konkurencji. Spotkaliśmy tylko jedną polską "terenówkę", Nissano Terrano - uzbrojonego po zęby a przejechała ona pamirską klasykę. Nomen omen sympatyczna para, z którą mieliśmy okazję porozmawiać w polskiej misji katolickiej w Dżalalabad.

Naszym jedynym praktycznie problemem, było tempo Lublina. Nie dało się nim po prostu szybciej jechać, stąd odpuściliśmy Bartang np. W tej dolinie trza posiedzieć kilka dni a nie ja przejechać.
Wybrałem na osłodę dolinę Rotszkali (tę, z której wjeżdżałeś na przełęcz Mats - na której kończy się pasmo Szachdarskie w bezpośrednim sąsiedztwie Pików: Engelsa i Marksa).
Tu przebijamy się wczesnym rankiem do asfaltu na M41...
https://www.youtube.com/watch?v=0nr12OVFT50

Blaszana kompanija:

Obrazek
Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Elwood
 
Posty: 47
Dołączył(a): 18 października 2016, o 09:38

Re: 40 lat minęło...

Postprzez Elwood » 30 września 2018, o 20:49

Świat jest do dupy, ale życie jest cudem.
Elwood
 
Posty: 47
Dołączył(a): 18 października 2016, o 09:38

Następna strona

Powrót do Górsko etnograficzne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość