bobon pisze:Marcin ,
Myślę że trochę za bardzo dałeś do pieca-rozumiem Cię że masz nerwy bo trasa jest zmasakrowana i są dymy z miejscowymi. Ale przez swoje wypowiedzi na bankiecie i na forum sprawiłeś ogromną przykrość większości uczestników . . .
No i nie wytrzymałem.
Ktoś już o tym wspominał, ale i ja również muszę na to zwórcić uwagę.
Mnie po tej wypowiedzi na bankiecie nie zrobiło sie przykro ! ! !
Kto wie dlaczego, łapa do góry.
A no pewnie dlatego, że nie mam powodów aby czuć się winny.
Duszy głębie przeszył żal tylko wielki.
Bardzo podobnie kiedyś skończyły Mazurskie Wertepy.
Nie pomogły formuły, przepisy i sędziowie.
Teraz Zmota ma również z przodu dopisek św.p.
Ech, że ta historia tak wielką ma tendencję do powtórek.
Mój dobry znajomy, co to czasami jako i my się offroaduje, zawsze mi przytacza pewien wywód:
Przez nasz kraj przeszło sporo zawieruch dziejowych.
Wojny, okupacje, zabory.
Co mądrzejszych zlikwidowano bądź wywieziono, a reszta sama uciekła z kraju.
Kto w takim razie pozostał na miejscu ?
To proste - tacy którzy nie sprawią kłopotów gdy się ich pod groźbą kary do roboty zagoni.
Problem powstaje gdy wspominani nie czują presji kary i gdy pozowli im się myśleć na własną ręke.
Wtedy to nie tylko drogę czy łąkę, ale nawet całą Zmotę rozpierdylą - A CO !
Podsumowując
Ludzie się nie zmieniają, co w przypadku Zetkowych imprez było już kiedyś zauważone i opisane sformuowaniem które bardzo mi się spodobało ... "subiektywizm organizatora"...
Te dwa słowa miały decydować o wszystkim.
Z jakis powodów sito dyskryminacji nie było odpowiednio szczelne, czego efektem jest stan żeczy obecny, bądź zapomiano przy zapisach pobierać od kierowców oprócz wpisowego podpisy in blanco na wekslach.
Ale ponoć nie ma tego złego . . . .