No i po Magamie czyli super przygodzie
Generalnie miałem ze sobą laptoka i tego zasranego playa i miałem relacjonować on line ale .......
play jak zwykle nie działał- sprawa już została skierowana do moich prawników ( nie będę się więcej z nimi pierniczył) a poza tym jakby czasu nie starczało
Co można napisać o tej imprezie ?
Hmmm.......... bardzo trudno będąc niejako konkurencją w organizacji.
Formuła inna niż te, które kochamy, ludzie różni od przezaje...stych i wspaniałych do nadętych bufonów, którym nieco z Bakterią spuszczaliśmy ciśnienie.
Organizacja perfekcyjna, choć kilka baboli się znalazło ( jebany tuszyk, brak możliwości odrobienia straty, kilka pomniejszych błędów w RB no i białe tasiemki na brzozach

)
Poza tym myślałem, że tego nie powiem ale jednak .....
KTOŚ W KOŃCU W TEJ KRAINIE ZROBIŁ LEPSZĄ IMPREZĘ OD ZMOTY

- pełen szacun
O samej trasie i formule nieco poźniej.
Marzyliśmy o tym, żeby pojechać na Magam i żeby go skończyć- udało się i z tego jestem bardzo zadowolony.
Była realna szansa na pierwszą dziesiątkę ale do tego muszą być spełnione poniższe warunki:
- samochód przygotowany i przejrzany pod każdym calem i niestety na pewno nie w centralnej Polsce
- komplet wielu cześci zapasowych
- dużo większe doświadczenie łącznika i pilota w tego typu srajdach
- profesjonalny serwis na miejscu w bazie
- codzienna szklanka melisy przed startem
- jednak nieco ograniczony alkohol wieczorami w bazie
Wtedy z naszym doświadczeniem przeprawowym powinno zatrybić i pierwsza 10 lub nawet 5 jest realna
Dla mnie ta formuła ścigania jest nadal dziwna i niezrozumiała. Choć pojechaliśmy 2 dni na tak zwanym kontakcie (3 i 4 dzień) i wydawało mi się, że zaczynam czuć o co w tym chodzi to z perspektywy czasu coraz bardziej się od niej oddalam.
Trochę bezsensowne napierda....nie na pełnej piźd....e po wszyskim co się ugina lub ustępuje przed twoim pojazdem.
Wzajemne blokowania i ciśnienia jakich na pewno nie wytrzymałby bogger lub simex
O wiele fajniej jechało nam się 1,2 i 5 dnia, kiedy to praktycznie byliśmy sami i mierzyliśmy się z terenem- taka typowa przeprawówka tyle tylko, że wszystko robi się po prostu szybciej
Sama trasa piękna i wyjeżdziłem się z Bakterią na maksa
Było wszystko to co lubimy: gnój, rzeki, wąwozy, trawersy, podjazdy, zjazdy itp- wszystko w przezajebistym TERENIE !!
Takich miejsc już naprawdę w POLSCE nie ma i warto tam pojechać choćby dla samej trasy i te 3,5 klocka wpisowego spokojnie rekompensuje Wam teren
Ale najważniejsze dla mnie i dla Pawła jest to, że dotarliśmy się w końcu jako zespół i to, że poznaliśmy super ludzi i spędziliśmy z nimi magiczne 7 dni !. Tego się nie da opisać słowami to po prostu trzeba przeżyć !
My z Bakterią prześlismy właściwie całą drogę. Od normalności podczas dotarcia na Magam do załamania się Bakterii i mojego po prologu, kiedy to Pablo zgubił kartę drogową a Kleszcz mimo tego, że nadzorowałem Mariusza od miesiąca okazał się ( a właściwie jego zawiecha) złomem, poprzez megawkurwienie na warszawskich mechaników, wreszcie szybką jazdę i wspólną zabawę ( obydwaj śpiewaliśmy Zbroję Kaczmarskiego na stromych podjazdach, po super szybką jazdę (nota bene w specjalnych strojach

) kiedy to na OS-ach objeżdżaliśmy Suzusa, Kufelka i Mandantów a potem specjalnie puszczaliśmy ich w lesie, żeby jeszcze raz to zrobić na odcinku między taśmami aż do podejmowania rozsądnych decyzji i super lajtowej jazdy ostatniego dnia kiedy mieliśmy z siebie nawzajem taką polewkę, że prawie sikaliśmy ze smiechu na próbach a sędziowie patrzyli się na nas jak na pier....niętych. I o to nam chodziło w tej całej zabawie i tak naprawdę to z tego jestem najbardziej dumny !!!
Oprócz tego poznaliśmy ekipę Kufelka czyli Dominika, Sebę, Kitę i myślę, że się zaprzyjaźniliśmy, poznaliśmy Maria z Natii i Jackiem, powyjasniałem sobie sprawy z Macanym i Przemkiem, z Paszą, z Gazfanem, spotkalismy świetnych rajdowców z lubuskiego- nawiązały się nowe znajomości i przyjaźnie
Ja na Magam będę jeździł
ZAWSZE bo dla mnie od tej edycji stała się to impreza kultowa.
ZAWSZE również będę starał się traktować MAGAM jako urlop i czas na zabawę. Jezeli kiedyś przyjdzie jakiś wynik to niech to będzie wynik przy okazji. Przy okazji poznawania
NOWYCH WSPANIAŁYCH LUDZI
Mogę tę imprezę polecić każdemu, bo im więcej pojedzie tam takich załóg jak nasza tym bardziej upuścimy cisnienie tym, którzy je jeszcze mają. Nam naprawdę się udało pokazać kilku załogom, że można czerpać radość z jazdy i przy okazzji wykręcać niezłe czasy
OBY
MAGAM trwał wiecznie i obyśmy się wszyscy na nim spotkali w przyszłym roku.
A potem to już tylko Bobek, Mazowieckie no i popierdółka na Suvalszczyźnie
Dzięki
Melowi za trapy ( niestety odeszły do krainy wiecznych rowów)
Rufiowi za pomoc materialną i dobre słowo
Borówie za dowiezienie alternatora i próby pomocy
Kubie za pomoc w serwisie układu hamulcowego
Suzusowi i Arkowi oraz ich serwisowi ( Witek i Sałata) za pomoc w serwisie i na całym rajdzie
ekipie 4xDrive Roberta Kufla i Dominika Samosiuka za ...... - oni już wiedzą za co
Traskom a w szczególności Smigle za spawanie na pewnej łące
Natii, Mariowi i Jackowi za drobne naprawy, sniadanka i przede wszystkim atmosferę
chłopakom z Pomorza za wciągnięcie nas na metę I etapu- jesteście wielcy.
Szczurowi i Tomkowi za finderowanie nas do mety I etapu
Większości załóg za atmosferę
A tę resztę jeszcze wychowamy spokojnie
Gołębiowi, Rafałowi, Kamilowi i reszcie orgów za IMPREZĘ
PS Kleszcz k***a idzie
A błędy się poprawi no nie Borówa
