X Magam Trophy
Moderator: franc
Re: X Magam Trophy
na rajdach napisali że podobno przejechał po nim samochod
ale bez siania paniki, trzeba czekać na oficjalne informacje, i trzymać kciuki za zdrowie Arka
ale bez siania paniki, trzeba czekać na oficjalne informacje, i trzymać kciuki za zdrowie Arka
Re: X Magam Trophy
Dzisiejszy etap zakończony. Ambrozik z powodu urazu pilota, wycofał się z rajdu. Z Arkiem wszystko ok.
Re: X Magam Trophy
Franc na bazie, zanotował straty w sprzęcie :ukręcony przegub- naprawiają +problem z napędem ale jadą dalej.
Z tego co mówi wojna straszna-ale dają radę.
Z tego co mówi wojna straszna-ale dają radę.
-
czaykowski
- Posty: 15
- Rejestracja: 5 grudnia 2007, o 11:08
Re: X Magam Trophy
bobon, a Ty siedzisz w Miastku czy tylko nadzorujesz onlajn ?
Czaya
Czaya
Re: X Magam Trophy
Samurai "BLACK DRAGON" 1.6 92r
ZEBRA OFF-ROAD Klub Sochaczew
ZEBRA OFF-ROAD Klub Sochaczew
Re: X Magam Trophy
Mam gorącą linie z Prezesemczaykowski pisze:bobon, a Ty siedzisz w Miastku czy tylko nadzorujesz onlajn ?
Czaya
Re: X Magam Trophy
Franc i Bakteria dzisiaj radzili sobie nieźle, na trawersie dali radę.
nieważne kim jesteś lub kim staniesz się, ważne byś zawsze miał serce doobreee
PSZCZOŁA wersja extrem
PSZCZOŁA wersja extrem
Re: X Magam Trophy
I skoczyli jedno oczko do góry w generalce, teraz są na 19-tym
Gratulacje za walkę
Gratulacje za walkę
Re: X Magam Trophy
Magam, Magami po Magamie
Było ciężko, było fajnie ale zabrakło tego po co tam pojechałem.
Czyli mega atmosfery i zabawy. Tak naprawdę dobrze to bawiłem się tylko z ekipą Żali mi Was Maneya i cieszę się, że choć trochę poznaliśmy się i pogadaliśmy z Koparą, Grzesiem Głowackim i ekipą śląską Markiem i Arkiem. Fajnie też było pojechać choć trochę trasy z Karsonem i Florem oraz być uratowanym z czarnej du...y przez Tomka i Radka z Jimnika
- wielkie dzięki
Mam bardzo mieszane odczucia co do takich spotkań bo choć organizacja na medal, sędziowie wspaniali ( szczególne ukłony dla pana Rysia i brata) i w ogóle cuda wianki na patelni to po prostu staje się nudne.
Z przyczyn różnych trasa bardzo podobna do tej z zeszłego roku. Co dla mnie lubiącego choć trochę popatrzeć na przyrodę po 2 edycjach Magamu i Bobku staje się już nużące. Regulamin jest powiedzmy delikatnie średni ponieważ promuje arkusz excela
a nie zdobytą trasę i pieczątki. To jak to zmienić przegadaliśmy już z Robertem i Rafałem i mam nadzieję, że na plus.
Trochę męczące jest również uciekanie przed szerszeniami, które w wiekszości jadą nie oglądając się na nic i w dupie mając na przykład twoją napięta linę. To jest bardzo proste do rozwiązania. Po prostu należy puścić czołówkę ( np. 10 pierwszych załóg- w odwrotnej kolejności) a resztę ( w tym nas
) po powiedzmy półgodzinnej przerwie. Zaoszczędzi to wszystkim nerwów, ciśnień i strachu ( słabo się jedzie trawers, kiedy 3m nad tobą wisi unimog lub inny dwu tonowy potwór
) . Niestety taka formuła wczesniej czy później może doprowadzić do tragedii- czego nikomu nie życzę.
Przygód na trasie było co nie miara ale aby wejść do pierwszej 10-tki po prostu trzeba jechać swoje i mieć sprawne auto.
My niestety po raz kolejny mieliśmy błąd konstrukcyjny ( podpora mechanika, brak koszyczka, hamulca i niepotrzebnie odchudzone sprzęgło kłowe w starze) i po prostu musieliśmy ominąć część pieczątek bo inaczej tkwilibyśmy tam do dziś
Generalnie jest to zabawa dla zamożnych ludzi, których stać na autka z budżetem +/- 100 tysięcy + 15 tysięcy na imprezę ( wpisowe, dojazd, serwis, paliwo i życie oraz defekty)- ja jakoś niespecjalnie odnajduję się w takim otoczeniu
Nasz zespół pojechał pierwszą taką imprezę i naprawdę sporo się nauczyliśmy. Jarek testował samochód i wie już co trzeba pozmieniać. Ja muszę przebudować kompletnie konstrukcję mechanika i będzie dobrze. Reszta działała bez zarzutu i tylko raz ukręciłem przegub ( przez własną głupotę) no i raz Kleszcz runął w dół ( tym razem przez moją wrodzoną dobroć
)
Jeżeli ktoś lubi sport i wyścig w terenie to dla niego będzie ok- ja niestety jestem raczej przeprawowcem i po dwóch edycjach będę się poważnie zastanawiał nad kolejną
Teraz cieszę się, że przed nami sporo przeprawówek bez tego cisnienia i nerwów. W Łaskarzewie, na Zmotce, Bobku, Mazowieckich, Nocy Kormorana no i Zmocie na pewno będzie fajnie.
Dzięki wszystkim za doping, pomoc i życzliwe słowa a przede wszystkim:
Jarkowi 9mm z Walthera za pomoc techniczną i sponsoring
Darkowi Kisielowi z AutoZmota 4x4 za serwis
Bakterii za pilotaż
Piętaszkom i Rufiowi za wsparcie częściami.
Było, minęło i już.
Było ciężko, było fajnie ale zabrakło tego po co tam pojechałem.
Czyli mega atmosfery i zabawy. Tak naprawdę dobrze to bawiłem się tylko z ekipą Żali mi Was Maneya i cieszę się, że choć trochę poznaliśmy się i pogadaliśmy z Koparą, Grzesiem Głowackim i ekipą śląską Markiem i Arkiem. Fajnie też było pojechać choć trochę trasy z Karsonem i Florem oraz być uratowanym z czarnej du...y przez Tomka i Radka z Jimnika
Mam bardzo mieszane odczucia co do takich spotkań bo choć organizacja na medal, sędziowie wspaniali ( szczególne ukłony dla pana Rysia i brata) i w ogóle cuda wianki na patelni to po prostu staje się nudne.
Z przyczyn różnych trasa bardzo podobna do tej z zeszłego roku. Co dla mnie lubiącego choć trochę popatrzeć na przyrodę po 2 edycjach Magamu i Bobku staje się już nużące. Regulamin jest powiedzmy delikatnie średni ponieważ promuje arkusz excela
Trochę męczące jest również uciekanie przed szerszeniami, które w wiekszości jadą nie oglądając się na nic i w dupie mając na przykład twoją napięta linę. To jest bardzo proste do rozwiązania. Po prostu należy puścić czołówkę ( np. 10 pierwszych załóg- w odwrotnej kolejności) a resztę ( w tym nas
Przygód na trasie było co nie miara ale aby wejść do pierwszej 10-tki po prostu trzeba jechać swoje i mieć sprawne auto.
My niestety po raz kolejny mieliśmy błąd konstrukcyjny ( podpora mechanika, brak koszyczka, hamulca i niepotrzebnie odchudzone sprzęgło kłowe w starze) i po prostu musieliśmy ominąć część pieczątek bo inaczej tkwilibyśmy tam do dziś
Generalnie jest to zabawa dla zamożnych ludzi, których stać na autka z budżetem +/- 100 tysięcy + 15 tysięcy na imprezę ( wpisowe, dojazd, serwis, paliwo i życie oraz defekty)- ja jakoś niespecjalnie odnajduję się w takim otoczeniu
Nasz zespół pojechał pierwszą taką imprezę i naprawdę sporo się nauczyliśmy. Jarek testował samochód i wie już co trzeba pozmieniać. Ja muszę przebudować kompletnie konstrukcję mechanika i będzie dobrze. Reszta działała bez zarzutu i tylko raz ukręciłem przegub ( przez własną głupotę) no i raz Kleszcz runął w dół ( tym razem przez moją wrodzoną dobroć
Jeżeli ktoś lubi sport i wyścig w terenie to dla niego będzie ok- ja niestety jestem raczej przeprawowcem i po dwóch edycjach będę się poważnie zastanawiał nad kolejną
Teraz cieszę się, że przed nami sporo przeprawówek bez tego cisnienia i nerwów. W Łaskarzewie, na Zmotce, Bobku, Mazowieckich, Nocy Kormorana no i Zmocie na pewno będzie fajnie.
Dzięki wszystkim za doping, pomoc i życzliwe słowa a przede wszystkim:
Jarkowi 9mm z Walthera za pomoc techniczną i sponsoring
Darkowi Kisielowi z AutoZmota 4x4 za serwis
Bakterii za pilotaż
Piętaszkom i Rufiowi za wsparcie częściami.
Było, minęło i już.
Re: X Magam Trophy
Dla mnie to był pierwszy (i jak na razie wedle przemyśleń ostatni) magam.
Przygoda duża, ale czy pasująca do moich potrzeb to bym nie powiedział.
Podziękowania dla Jeża za pomoc wszelaką, Maneya za sprzęgło i codzienne odwiedziny, obcych ludzi za łańcuch od motoru dzięki któremu przystawka ożyła (choć nie było nam dane się nią nacieszyć bo rozrząd eksplodował ), chłopaków którzy pozwalali myć u siebie ten złom.
Franc 6x jeden rów to jest to
Przygoda duża, ale czy pasująca do moich potrzeb to bym nie powiedział.
Podziękowania dla Jeża za pomoc wszelaką, Maneya za sprzęgło i codzienne odwiedziny, obcych ludzi za łańcuch od motoru dzięki któremu przystawka ożyła (choć nie było nam dane się nią nacieszyć bo rozrząd eksplodował ), chłopaków którzy pozwalali myć u siebie ten złom.
Franc 6x jeden rów to jest to
Re: X Magam Trophy
bylem dwa razy popatrzeć na wasze zamagania , chłopaki straszne nudy
, wolę siedzieć za kółkiem
, ale przyjdzie i na Magam pora
jak dojrzeję finansowo
. Gratulacje dla wszystkich uczestników 
nieważne kim jesteś lub kim staniesz się, ważne byś zawsze miał serce doobreee
PSZCZOŁA wersja extrem
PSZCZOŁA wersja extrem
Re: X Magam Trophy
dla nas magam to była duża nauka , rajd bardzo trudny , nie może klękać żelazo ani załoga. Codzienne starty powodują ,że nie ma wieczornych posiedzeń , przyjeżdżasz pijesz herbatę z prądem gorący prysznic i zasypiasz na siedząco. Regulamin tak skonstruowany że jedna czy dwie taryfy niwelują wszelkie możliwości i jedziesz turystycznie. Drugą ciekawostką jest fakt , że zostało sklasyfikowanych 28 załóg (z naszym honorowym ostatnim miejscem
) a na trasie ostatnie trzy dni jechało 20-23 zalogi (realnie rajd ukończyło ok. 20 załóg). Samochody zaciągane wozami serwisowymi na start i metę etapu traciły mniej niż załogi walczące na trasie. Z awarii prześladowały nas dwie , łamany drążek skrętny (chyba z 5 razy) i wybuchy opon (taryfy). Boger z bedlockiem i staunem okazał się mniej odporny niż przyroda
. Poziom umiejętności czołówki imponujący , wiemy od kogo należy się uczyć. Ciśnienie na trasie ogromne , tutaj nie potrafiliśmy się odnaleźć. Drzewa wywracane na pilotów , jeżdżenie po linach , taśmach wcinanie się , generalnie amok. Z drugiej jednak strony klimat wśród zawodników bardzo fajny , wzajemna pomoc , współpraca serwisów (podziękowania dla Kufla/Dominika i ich ekipy za codzienne spawanie drążka i dużo dobrych rad).
Impreza wysokobudżetowa , musi być serwis , zapas części itp. Czołówka to profesjonalne zespoły rajdowe , gdzie auto po przyjeździe z trasy jest rozbierane i przeglądane przez mechaników , wymieniane są wszystkie części rodzące wątpliwości itp.. Bez tego małe szanse na nawiązanie walki z czołówką.
Woda po cyc w aucie , zimno , strome trawersy , codziennie jakaś rolka , szpital uczestnika , poważna awaria samochodu (Granat wymienił w ciągu 4 dni sprzęgło/reduktor/silnik/reduktor).Generalnie trudno/straszno/drogo ale fajnie.
Pozdrawiam wszystkich uczestników , bo naprawdę kupa kozaków i bulasa pechowca. Robimy przegląd rumburaka , zmieniamy parę kwestii , które wyszły i lecim startować trzeba się uczyć , nie ma lekko.
Impreza wysokobudżetowa , musi być serwis , zapas części itp. Czołówka to profesjonalne zespoły rajdowe , gdzie auto po przyjeździe z trasy jest rozbierane i przeglądane przez mechaników , wymieniane są wszystkie części rodzące wątpliwości itp.. Bez tego małe szanse na nawiązanie walki z czołówką.
Woda po cyc w aucie , zimno , strome trawersy , codziennie jakaś rolka , szpital uczestnika , poważna awaria samochodu (Granat wymienił w ciągu 4 dni sprzęgło/reduktor/silnik/reduktor).Generalnie trudno/straszno/drogo ale fajnie.
Pozdrawiam wszystkich uczestników , bo naprawdę kupa kozaków i bulasa pechowca. Robimy przegląd rumburaka , zmieniamy parę kwestii , które wyszły i lecim startować trzeba się uczyć , nie ma lekko.
Re: X Magam Trophy
Magam. Wszyscy wielcy się wypowiedzieli to i ja mogę.
Rajd przeprawowy z pomiarem czasu i z regulaminem. Tak to jakoś bywa, że regulamin jest interpretowany lub też ma zastosowanie w przypadkach awarii. To wykorzystywanie zapisów regulaminowych nie wynika ze złych intencji jak sądze lecz z pragnienia bycia sklasyfikowanym i występować ze statusem "ukończył". Ta edycja pokazała, że warto ewentualnie zastanowić się nad próbą zmiany polegającej na możliwości oddania karty u sędziego w limicie czasu co spowoduje, że trud wniesiony przez załogę zostanie doceniony (w jakimś procencie).
Ciśnieniowanie się na OS też jest i będzie, tylko jak zawsze trzeba mieć odrobinę wyobrażni i szacunku dla wszystkich. Pomysł z puszczeniem szerszeni jest myślę niedopuszczalny, bo i po co to robić? Dla wszystkich startujących muszą być te same reguły i koniec. Przecież nikt nikomu nie każe startować " z ogniem". Nawet sytuacja startu odwróconego tego nie powoduje "Trochę męczące jest również uciekanie przed szerszeniami, które w wiekszości jadą nie oglądając się na nic i w dupie mając na przykład twoją napięta linę." Przy startujących 30 autach różnica w starcie pomiędzy pierwszym a ostatnim wynosi 30 minut. sytuacje takie jak sądze mają miejsce na pierwszej próbie. Załogi, które nie są zainteresowane rywalizacją czasową mogą dojeżdżając do próby "odpuścić na chwilę" przejadą szerszenie i cały OS po około 40 minutach jest spokojny.
Przecież pomysł ze startem odwróconym powstał po głosach zawodników, "że ci z przodu mają łatwiejsze trasy" (nierozryte bagna, niepozrywane dywany, itp....). Kluczem do jakiegokolwiek sukcesu (ktokolwiek jak by to definiował) jest sprawne i w miarę bezawaryjne żelazo i nie dotyczy to tylko Magamu, ale wszystkich rajdów, popierdułek wokół komina.
Magam i tereny na jakich jest rozgrywany są moim zdaniem najlepsze w kraju. Jest wszystko : woda, rzeka, bagno, dywan, trawers, zjazdy, podjazdy itp. jest to idealny teren do nauki jazdy. Kiedyś było tam kilka rajdów (nawet kultowych) teraz ciężko. Próby jakie przygotował nam Kamil były wymagające. Kilka prób powtórzyło się ale myślę że nie było tragedii. Problemem jaki dotyczy myślę wszystkich org jest wręcz zamykanie terenu dla rajdów. W tym roku nie było wielkich wąwozów z podjazdami i trawersami w lasach bukowych (Natura).
jechać swoje i zapewne wszystko się uda.
Zycie towarzyskie kwitło tylko było pochowane z powodu temperatury i opadów deszczu po domkach i w knajpie na górze. W czwartek była gruba impreza "Granat Party" do 3 w nocy (spiewy gitara)i co niektórzy wylądowali nad morzem jodu powdychać.
Nie ma co narzekać, każdy niech wyciąga wnioski i najważniejsze aby nie popełniać tych samych błędów na następnych imprezach. Jeżeli Magam będzie w przyszłym roku to jadę w ciemno bo nie wiem ile czasu będziemy mogli jeździć na tak pięknych i urozmaiconych terenach (a to chyba jest najważniejsze). Bardzo podobała mi się nagroda i wyróżnienie dla naszych seniorów Marka Żurka i Arka Romanowskiego za udział we WSZYSTKICH dotychczasowych edycjach. Oni pokazali, że można bez ciśnienia (zbędnego) korzystając ze swojego doświadczenia dojechać do mety (osiągnąć cel) i wspaniale się przy tym bawić.
Rajd przeprawowy z pomiarem czasu i z regulaminem. Tak to jakoś bywa, że regulamin jest interpretowany lub też ma zastosowanie w przypadkach awarii. To wykorzystywanie zapisów regulaminowych nie wynika ze złych intencji jak sądze lecz z pragnienia bycia sklasyfikowanym i występować ze statusem "ukończył". Ta edycja pokazała, że warto ewentualnie zastanowić się nad próbą zmiany polegającej na możliwości oddania karty u sędziego w limicie czasu co spowoduje, że trud wniesiony przez załogę zostanie doceniony (w jakimś procencie).
Ciśnieniowanie się na OS też jest i będzie, tylko jak zawsze trzeba mieć odrobinę wyobrażni i szacunku dla wszystkich. Pomysł z puszczeniem szerszeni jest myślę niedopuszczalny, bo i po co to robić? Dla wszystkich startujących muszą być te same reguły i koniec. Przecież nikt nikomu nie każe startować " z ogniem". Nawet sytuacja startu odwróconego tego nie powoduje "Trochę męczące jest również uciekanie przed szerszeniami, które w wiekszości jadą nie oglądając się na nic i w dupie mając na przykład twoją napięta linę." Przy startujących 30 autach różnica w starcie pomiędzy pierwszym a ostatnim wynosi 30 minut. sytuacje takie jak sądze mają miejsce na pierwszej próbie. Załogi, które nie są zainteresowane rywalizacją czasową mogą dojeżdżając do próby "odpuścić na chwilę" przejadą szerszenie i cały OS po około 40 minutach jest spokojny.
Przecież pomysł ze startem odwróconym powstał po głosach zawodników, "że ci z przodu mają łatwiejsze trasy" (nierozryte bagna, niepozrywane dywany, itp....). Kluczem do jakiegokolwiek sukcesu (ktokolwiek jak by to definiował) jest sprawne i w miarę bezawaryjne żelazo i nie dotyczy to tylko Magamu, ale wszystkich rajdów, popierdułek wokół komina.
Magam i tereny na jakich jest rozgrywany są moim zdaniem najlepsze w kraju. Jest wszystko : woda, rzeka, bagno, dywan, trawers, zjazdy, podjazdy itp. jest to idealny teren do nauki jazdy. Kiedyś było tam kilka rajdów (nawet kultowych) teraz ciężko. Próby jakie przygotował nam Kamil były wymagające. Kilka prób powtórzyło się ale myślę że nie było tragedii. Problemem jaki dotyczy myślę wszystkich org jest wręcz zamykanie terenu dla rajdów. W tym roku nie było wielkich wąwozów z podjazdami i trawersami w lasach bukowych (Natura).
franc pisze:Generalnie jest to zabawa dla zamożnych ludzi
franc pisze:Przygód na trasie było co nie miara ale aby wejść do pierwszej 10-tki po prostu trzeba jechać swoje i mieć sprawne auto.
Zycie towarzyskie kwitło tylko było pochowane z powodu temperatury i opadów deszczu po domkach i w knajpie na górze. W czwartek była gruba impreza "Granat Party" do 3 w nocy (spiewy gitara)i co niektórzy wylądowali nad morzem jodu powdychać.
Nie ma co narzekać, każdy niech wyciąga wnioski i najważniejsze aby nie popełniać tych samych błędów na następnych imprezach. Jeżeli Magam będzie w przyszłym roku to jadę w ciemno bo nie wiem ile czasu będziemy mogli jeździć na tak pięknych i urozmaiconych terenach (a to chyba jest najważniejsze). Bardzo podobała mi się nagroda i wyróżnienie dla naszych seniorów Marka Żurka i Arka Romanowskiego za udział we WSZYSTKICH dotychczasowych edycjach. Oni pokazali, że można bez ciśnienia (zbędnego) korzystając ze swojego doświadczenia dojechać do mety (osiągnąć cel) i wspaniale się przy tym bawić.
Re: X Magam Trophy
Robert -tutaj nie ma wielkich i małych bo to forum ludzi przygody
Szanuję Twoje zdanie ale pozwólcie nam mieć również nasze. Uwierz mi, że szerszenie ( nie wszystkie rzecz jasna) powodują w nas -trochę mniej wyjeżdżonych tylko ogromny stres i ciśnienie. Człowiek po prostu stara się uciec z tego amoku i zagrożenie i popełnia głupie błędy. Vide moje wkleszczenie
na jakimś tam bagienku.
Albo sytuację Jarka pt "miałem zaplanowaną drogę..."
Ja naprawdę rozumiem, że to jest sport ( chociaż w/g mnie sport jest wtedy kiedy istnieje Związek Sportowy i pewne regulacje) i dlatego dla mnie osobiście fajnie by było aby szerszenie leciały razem i cięły się na minuty
Przy takim amoku i tak nie ma czasu podejrzeć jak robią to najlepsi i się czegoś od nich nauczyć- a szkoda ........
Tereny są fajne ale tak jak napisałem z deka nużące bo powtórzone. I tak np. trawers w drugą stronę czegoś Cię uczy ale np. bagno czy rowy
już nic. Ja np. pamiętam sytuacje terenowe i wiem, że w to bagno należy wjechać po lewej stronie a w to po prawej i tyle. Reszta to po prostu przeciągnięcie się na winchu ( jak sprawny
)
Gał nie wytrzeszczaj
jeżeli chodzi o koszty bo na Magam naprawdę trzeba sporo wydać i nie chodzi tutaj o wpisowe bo te akurat jest warte swojej ceny co do złotówki
Magam jest bardzo dobrą imprezą ale trzeba sporo w nim pozmieniać ( regulamin, trasy itp itd) aby stał się KULTOWY dla wszystkich startujących w nim załóg
Dla mnie osobiście po tej edycji z imprezy kultowej spadł na poziom bardzo dobrej i profesjonalnej a chciałbym aby znowu był kultowy i abym czekał na niego przez cały rok
A tak w ogóle to gratulacje dla Was i Pawła z Dagosiem za piękną sportową walkę i zabawę
Pozdrawiam
Franc
Szanuję Twoje zdanie ale pozwólcie nam mieć również nasze. Uwierz mi, że szerszenie ( nie wszystkie rzecz jasna) powodują w nas -trochę mniej wyjeżdżonych tylko ogromny stres i ciśnienie. Człowiek po prostu stara się uciec z tego amoku i zagrożenie i popełnia głupie błędy. Vide moje wkleszczenie
Albo sytuację Jarka pt "miałem zaplanowaną drogę..."
Ja naprawdę rozumiem, że to jest sport ( chociaż w/g mnie sport jest wtedy kiedy istnieje Związek Sportowy i pewne regulacje) i dlatego dla mnie osobiście fajnie by było aby szerszenie leciały razem i cięły się na minuty
Przy takim amoku i tak nie ma czasu podejrzeć jak robią to najlepsi i się czegoś od nich nauczyć- a szkoda ........
Tereny są fajne ale tak jak napisałem z deka nużące bo powtórzone. I tak np. trawers w drugą stronę czegoś Cię uczy ale np. bagno czy rowy
Gał nie wytrzeszczaj
Magam jest bardzo dobrą imprezą ale trzeba sporo w nim pozmieniać ( regulamin, trasy itp itd) aby stał się KULTOWY dla wszystkich startujących w nim załóg
Dla mnie osobiście po tej edycji z imprezy kultowej spadł na poziom bardzo dobrej i profesjonalnej a chciałbym aby znowu był kultowy i abym czekał na niego przez cały rok
A tak w ogóle to gratulacje dla Was i Pawła z Dagosiem za piękną sportową walkę i zabawę
Pozdrawiam
Franc