my tradycyjnie już wojna, wróciłem z bieszczad , mój serwis miał rumburaka tydzień , nie zrobił nic z listy przeglądowo-poprawkowej

, ton głosu Sylwka wczoraj (kiedy mówił że wszystko ok) spowodował ,że byłem dzisiaj na miejscu od rana. Widziałem amok i zamęt , ale jest szansa że zdążymy. Oczywiście jest grubszy temat (brak ładowania) o którym mówiłem tydzień temu , dzisiaj wyszła sraka , nie mamy więc już zapasowego altka , brak czasu. Normalka. Sylwka poinformowałem , że będzie pierwszym mechanikiem , któremu zrobię jesień z d... . W rumburaku zrobiłem dzisiaj małą separację obwodów , jutro tylko ożywić kilka przełączniczków , które poddały się po zmociątku wraz z metromierzem. Potem odkuć pickupa z bieszczadzkiego błota w środku (nawet zegarów nie widać

) , wymienić przewody ciśnieniowe turbiny (kolejną awarię po tym pierd...ym druciarzu Oleszczak Sport Serwis) , zmienić mt na at , laweta , załadować szpej i obozowisko na ciężaróweczkę i już. Oczywiście zobowiązałem się w tak zwanym międzyczasie wykonać porządny dzień dziecka o kumulacji wszelkiej maści gówien w firmie nie chcę myśleć. Rozwód - nawet nie będę wspominał

. Dżizyskurwamać czy będzie kiedyś normalnie.