Nigdy nie udzielałem się szerzej w forum rowerowym jednak na dwóch kółkach pomykam już dłuższy czas, raczej terenowo niż szosowo. Dotychczas jeździłem na Hexagonie V4, jednak z racji swoich lat i gabarytów (ma już z 5 lat) nie nadaje się raczej do nawet średnio wyczynowej jazdy. Zacząłem szukać rowerku i dosyć okazyjnie trafiłem na niezniszczony i używany Kona Stuff (rocznik chyba 2006).
Przez poprzedniego właściciela używany 1,5 sezonu, regularnie smarowany, serwisowany itp. Trzeba przyznać, że dzisiaj się na nim przejechałem kawałek (na oko małe 40km; w tym większość teren leśno-piaszczysto-pagórkowaty, Puszcza Kampinoska) i jestem niezmiernie zadowolony z jakości jazdy itp. itd. Rower ten opisywany jest raczej jako sprzęt do Freeride albo Downhill, a mnie interesuje typowo coś a'la MTB. Porównałem go (geometria) do mojego Hexagona V4 i nie widzę większych (zauważalnych) różnic w kątach. Hexagon zaś jest raczej opisywany jako rower do lekkiej/średniej jazdy terenowej. Dodatkowo zauważyłem, że komponenty w rowerze są niezużyte, wszystko śmiga pięknie, nieporysowany, niepościerany, kupa gadżetów typu manetki, opony, dodatkowa przerzutka przód (tj. aktualnie jest jeden bieg, ale dołączona jest orginalna Shimano Alivio) hamulce działające sprawnie, niezawodnie, amortyzator cudownie wybierający itp. itd. WSZYSTKO BANGLA JAK W NOWYM Z DECATHLONU!
Ta przejażdżka praktycznie skłoniła mnie do kupna. Potem przeczytałem, że to rower nie do XC. Potem zauważyłem, że geometria jakoś bardzo się nie różni, a moja postawa na rowerze jest podobna do tej zalecanej na forach. Czyli uczucia mam mieszane. I z tym zwracam się do Was: kupić czy nie?
Dodam, że cena roweru to 1000 zł
Decyzję muszę podjąć do jutra środa 9.06. do 8.00 rano
Po prostu potrzeba mi głosu/głosów ekspertów 'za' albo 'przeciw'.
Link do pełnego opisu, aktualnie są na nim jeszcze opony Maxxis i jakieś badziewne naklejki +5 do szpanu:
http://rowery.onet.pl/4,35,138982,6051, ... przet.html
Pozdro,
Adaś
PS. Jak wypali to pewnie w sierpniu się widzimy na Mazovii