MikeWs pisze:
Koledze Suzy, którą wytargaliśmy w sobotę z gó..na życzę aby na drugi raz nie marudził jak ktoś mu pomaga bo to bardzo zniechęca.
tak się składa że to mnie "próbowałes" uratować
nie chcę się wymądrzać ,ale spróbuje ci wytłumaczyć pewne moje zasady :
sam buduje swój samochód i znam go na wylot , ten sprzet wygląda śmietnikowato ale gwarantuje ci że potrafi wydobyć sie z gówna jakiego jeszcze nie widziałes na oczy ...i to bez uzywania jakiejkolwiek windy
a teraz krótki opis sytuacji :
-wkleiłem się popełniejac błąd żle zbadałem próbę
-używajac 28 metrowego kinetyka wykonalismy kolejne szarpniecia gdzie ich siła była narastajaca i znana mi gdyż linę tą mam kupe czasu a pojazd który mnie szarpał (Natasza z Majchrem) szarpali tak jak ich o to prosiłem poczatkowo od 2 na koniec. 5 metrów luzu i predkosćok 8-10 km/h
- moglismy jeszcze zwiększys siłę ale to nie miało sensu bo raz że kat był do dupy dwa mogło to spowodować wyrwanie haka i niezły bigos
-w tym momenie pojawiłes się Ty albo twój pilot nie wiem kto tu klika (ja przedstawiam się z nazwiska) z lina i zaczelisćie mnie podczepiać
-moje pierwsze słowa były niecenzuralne i skierowana do Majchra "ni huja niech mnie nie ciagna kat jest do dupy coś strzeli "
-miałem plan aby zapiać się wysoko na drzewie i samemu najpierw się odkleić z odmetu
-na to majcher odparł rafał zobacz chlopaki się staraja już tu maja line to niech spróbuja daj im się wykazać
-stałeś pod trochę lepszym katem niż auto Nataszy na podłozu które nie dawało ci żadnego zaparcia i tak w zasadzie to najwyzej mogłeś przeciagnać sie do mnie więc wesoło odparłem ok niech ciagnie ale powoli
-ta próba nie powiodła się wiec próbowałes zaczepić się do auta Kylona , a to gwarantowało już że na bank pierdolnie moj hak który nie jest z gównolitu ale to tylko metal ,przewidziany do pewnych sił
-zacząłem więc drzeć się że stop ni huja i wogóle wygramoliłem się z auta(a to był nie lada wyczyn) i powiedziałem pilotowi że najpierw zaczepie się na drzewie i sam pociągne się w pion do góry , żeby uwolnić przednie kola
-wlazłem na drzewo i się podczepiłem
-kiedy przy pomocy swojego elektryka podniosłem się do góry ty zaczałeś zwijać .. troche za szybko i za agresywnie ,darłem ryja stój ale bylo juz za pózno , koło oparte o skarpę wyrwało .sierzanta. resor i nadwątliło przewód hamulcowy
- wtedy to padły moje słowa .ze nie lubię jak moją suzę wydłubują mechaniki , i podziekowałem wam za pomoc
po kilkunastu minutach zreanimowałem swoj sprzet i pojechałem dalej sie bawic , bo po to przyjechałem na Zmotę po czym tym samym śmietnikiem którym stałem w tym " gównie "na kołach wróciłem szczesliwie do domu ., bo lubię jezdzić "na kołach" nie na windzie czy lawecie
pozdrawiam serdecznie i przepraszam że "marudziłem" czy "zniechecałem" pamietaj jedno mechanik to broń , która potrafi zabijać i to nie tylko stare suzuki .....