Ja po raz drugi spędziłem ją bardzo rodzinnie. Syn Krzysio mając 6 lat siedział na fotelu pilota i cały czas mi powtarzał "no jedź TATA scorpion napewo tu przejedzie" nie zawsze było to prawdą.
Najbardziej zdradziecka próba obok bazy orgów wyglądająca absolutnie niewinnie, powoli na trakcji drogą turystyka. Niestety teren tak podmyło, że niewinna trawka zamieniła się w bagno i zamiast wyjmować kolegów najpierw sami musieliśmy z tamtą wyjechać. I tutaj przeprosiny dla Turystyka za trochę rozjechany wyjazd z trasy, ale proszę uwierzyć, że absolutnie nie było to naszym celem, jechaliśmy wyjmować toyotę. Ja chciałem jechać wszystko powoli na kołach bo sześciolatek nie będzie biegał z liną. Inne próby typowe w łagrach omijaliśmy szeroki łukiem. Wąwozy, i wzgórza był fantastyczne w turystyku, Syn był zachwycony.
Część prób miał okazje obserwować drugi syn 4 latek Wiktor, którego dzielnie Mama z Dziadkiem, exporerem dowoziła do próby, podkreślmy na szosowych oponach 20 cali felga, co w aktualnych warunkach było wyzwaniem.
Każdy z rodziny miał kawałek swojego Offroadu i wszyscy szczęśliwi wrócili do domu
Krzycho pierwszego dnia zabrał zdjęcia do szkoły, a wiktor do przedszkola. Koledzy byli zachwyceni, aż Pani w klasie zrobiła małą prezentację gdzie Krzycho opowiadał co się działo.
I proszę zobaczyć ile szczęścia i ilu osobą dało to spotkanie pod szyldem ZMOTA. Nasza zabawa jest unikatowa i naprawdę normalni ludzie nie wiedzą i często nie wierzą, że takie coś jest możliwe więc myślę,że warto im to pokazywać.
W przyszłym roku Adam również przyjedzie z dziećmi więc będzie już nas dwóch w klasie FAMILY, zapraszamy innych do nowej klasy
Jeszcze raz Franc dzięki za powrót do korzeniu to ta forma łączy ludzi.
Pozdrawiam wszystkich.