Jestem ojcem Wojtka z załogi Scorpiona i wczoraj rozmawiałem z nim przez telefon. Potwierdzam że Franc i Zosia połączyli się z resztą wyprawy. Ale Wojtek nic nie wspominał o pomyśle jakoby Franc chciał jechać do Władywostoku. Być może,że taki pomysł się narodził już po naszej rozmowie. Natomiast chciałem napisać kilka informacji na temat "dorogi", którą aktualnie się poruszają. Otóż Wojtek powiedział mi, że jest po prostu jeden wielki horror. Że miast i miasteczka to enklawy ludzkości gdzie wydobywa się jakieś surowce i transport jest jedynie koleją trans. Bo dróg między nimi w zasadzie nie ma. Tam ponoć ludzie się rodzą i tam umierają bo nie bardzo jest jak się przemieszczać. To jest taka rzeczywistość, która nam jest trudna w ogóle do zrozumienia. Ta "droga", którą jadą obecnie to azymut po którym się poruszają bo to nie ma nic wspólnego z czymś co w Europie można by przy wielkiej nawet wyobraźni nazwać bezdrożem. To jest azymut gdzie urywają się resory, mosty, całe zawieszenia to trasa dla przetrwania wynalazku jakim jest pojazd z silnikiem. Cały czas naprawiają coś jak nie jedni to drudzy a jak już naprawią to docierają do rzeki gdzie kiedyś był mos ale już dawno go nie ma i trzeba się przeprawiać. Takich niespodzianek czeka ich chyba jeszcze trzy. A potem już będą zalążki cywilizacji. Na dodatek temp. w dzień około 1 st C a w nocy -6 ale jak na razie wszyscy zdrowi. Za dwa dni może uda się znowu porozmawiać.
Pozdrawiam.