Marcin - dziękuję. Ekipie Marcina - również. Uczestnikom - a jakże. Wszystkim. Było niesamowicie, w tym roku pogoda/słońce/sprzęt/nastroje/wszystko dopisało i pozwoliło na maksymalną zabawę. Zero ciśnienia, darcia japy, niespokojnych dłoni i nieprzychylnych spojrzeń - sama słodycz ze spotkania z ludźmi, jazdy w terenie, WALKI, bo i ta się zdarzała.
Teren - opisany wzorcowo, wymagający, ciekawy!, bo to ważne. Ale o tym było już tyyyle mówione, że szkoda powielać.
Organizacja - też wiadomo, jedyny minus to BRAK ZASKOCZENIA - czyli jak zawsze na tym samym, BARDZO WYSOKIM poziomie
Sam przebieg zabawy - od dzwona z drzewem na Jedi, przez koniec tylnej windy na tejże próbie, przez późniejsze problemy ze wspomaganiem, smarowaniem, do końcowej awarii przedniej windy. Fajnie wyszło, bo sprzęt nawalił, a nie my jako załoga - to skończona satysfakcja. Ta radocha, kiedy udało nam się poprawić wynik z zeszłego roku już przed północą - NIE DO OPISANIA! Pierwszy raz rolka była blisko tj. akrobacje na dwóch kołach, jednak taśmy czuwały i nic się nie stało. I wynik końcowy to podwojenie zeszłorocznego + 2, czyli 38 pkt. Jakby nie patrzeć - super, co? Kopa daje.
I co tu jeszcze rzec - pozostaje chylić czoła przed organizatorami i współzawodnikami za atmosferę i liczyć na kolejne edycje.
Pozdro
Adaś, Bartek, Artur - Biała Gela

